– Odrzucam słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że nikogo nie będziemy prosić o pomoc – to żaden wstyd. Powinniśmy rozmawiać w Europie o dobrowolnej relokacji uchodźców z Ukrainy; na własnych barkach tego nie uniesiemy – powiedział lider PO Donald Tusk w Zduńskiej Woli.
Lider PO pytany był we wtorek podczas konferencji prasowej w Zduńskiej Woli (woj. łódzkie), czy Polska powinna głośno i wyraźnie poprosić społeczność międzynarodową o pomoc w kryzysie uchodźczym wywołanym inwazją Rosji na Ukrainę. Jak ocenił, w najbliższych dniach w Polsce znajdzie się ok. 2,5 mln uchodźców. „Nie będziemy w stanie tego unieść na własnych barkach” – ocenił, wskazując na szacunki, wedle których Polska jest w stanie „trwale ugościć” między 600 a 800 tys. uchodźców.
„Kategorycznie odrzucam słowa Jarosława Kaczyńskiego, że nikogo nie będziemy prosić o pomoc. To żaden wstyd – ludzie i państwa sobie pomagają, trzeba umieć nazwać potrzeby – w tym nie ma nic upokarzającego” – powiedział Tusk. Podkreślił, że należy rozpocząć na forum europejskim dyskusję o wprowadzeniu dobrowolnej relokacji uchodźców, zgodnie z możliwościami państw przyjmujących.
Kaczyński mówił w ubiegłym tygodniu w wywiadzie dla „Polska Times”, że „nie chodzimy po prośbie” w kwestii uchodźców. „Mamy zasadę – żadnych relokacji. Jak ktoś chce tu zostać, to zostaje, a jak chce wyjechać, to wyjeżdża. Nikogo nie zmuszamy do niczego. I druga zasada – nie chodzimy po prośbie. Oczywiście uważamy, że należy nam się jakaś pomoc, ale po prośbie nie chodzimy. Jesteśmy państwem w zupełnie dobrej kondycji” – wskazywał prezes PiS.
ZOBACZ TEŻ: Kolejne stanowisko mobilne do obsługi uchodźców ubiegających się o PESEL
Tusk pytany był także o propozycję Jarosława Kaczyńskiego dot. misji pokojowej na Ukrainie oraz reakcji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na nią. „Jeszcze nie w pełni rozumiem tę propozycję. Nie potrzebujemy zamrożonego konfliktu na terytorium naszego państwa” – mówił prezydent Ukrainy w poniedziałek podczas rozmowy z rosyjskimi niezależnymi mediami.
„Jedność, jedność, jedność – to mój komentarz do słów Kaczyńskiego, to memento, ostrzeżenie dla wszystkich, którzy nie do końca przejęli się tą potrzebą jedności” – powiedział Tusk; dodał, że takie sytuacje „powodują poczucie niestabilności i lęku”, a rządzący powinni ich unikać.
Podkreślił, że konieczna jest jedność na trzech poziomach – wewnątrz kraju, jedność z Ukraińcami oraz jedność w ramach Unii Europejskiej, NATO i szerzej rozumianego Zachodu. „Przestrzegam przed działaniami, które narażałyby na szwank którąkolwiek z tych jedności. Ostatnia rzecz, której potrzebują Ukraińcy, to jakieś koncepty i pomysły, które są dla nich groźne” – ocenił.
Lider PO pytany był także o wypowiedź prezesa PiS, który stwierdził w piątek, że ma „wyjaśnienie całości” w kwestii katastrofy smoleńskiej. „Jeśli ktoś ma pomysł, żeby ze Smoleńska znowu robić politykę, która niszczyła by ten nastrój narodowej solidarności i jedności, to najlepszy prezent dla Putina, jaki można sobie wyobrazić. Przestrzegł również Kaczyńskiego przed „wykorzystywaniem rocznic do destabilizowania sytuacji”. „To gra pod te nuty, które pisze Moskwa od wielu lat – dzielenie zachodnich społeczeństw i narodów europejskich” – stwierdził.
Tusk pytany był też o słowa marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, które padły w nagraniu skierowanym do Rady Najwyższej Ukrainy. „Z niedającą się zaakceptować hipokryzją nadal – nawet wbrew intencjom – finansujemy zbrodniczy reżim, który zdobyte pieniądze zużywa na mordowanie niewinnych ludzi” – mówił marszałek Senatu, wskazując na import surowców energetycznych z Rosji i brak blokady granic z Rosją i Białorusią.
W odpowiedzi lider PO ocenił, że „burza wokół tych słów wydaje się, delikatnie mówiąc, przesadzona”. „Ja rozumiem intencje Grodzkiego; te słowa opisały mniej więcej stan rzeczy, ale wszyscy powinniśmy zwracać uwagę na emocję, jakie słowa potrafią wywołać” – podkreślił, apelując jednocześnie o rozwagę do wszystkich wypowiadających się publicznie. „Dzisiaj każde słowo i każda inicjatywa ważą więcej niż zwykle” – zaznaczył Tusk. (PAP)