Charytatywny rajd policjanta z Kielc; w cztery dni przejechał rowerem ponad 700 kilometrów

Ponad 730 kilometrów z Gdańska do Zakopanego pokonał na rowerze asp. Artur Majchrzak. Funkcjonariusz świętokrzyskiej policji przejechał trasę w zaledwie cztery dni. Wszystko po to, by zachęcić do charytatywnej zbiórki i pomóc znajomemu.

Asp. Artur Majchrzak, pracuje w zespole prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. W wolnych chwilach aktywnie spędza czas – biega, wspina się po górach i jeździ na rowerze. Do tej pory robił to rekreacyjnie. Wszystko zmieniło się po poznaniu 59-letniego Tadeusza Mazura z Ostrowca Świętokrzyskiego.

ZOBACZ TEŻ: Bartkiewicz: W ostatnich dniach złoty tracił na wartości

„Tadeusza poznałem na pogrzebie swojego dziadka w lutym. Po ceremonii mieliśmy okazję porozmawiać. Tadeusz 30 lat temu uległ wypadkowi, od tego czasu jeździ na wózku inwalidzkim. Mimo tego wciąż jest bardzo aktywny, a jego marzeniem jest kupno roweru ręcznego” – powiedział PAP funkcjonariusz.

„Postanowiłem pomóc mu w realizacji marzenia i zaproponowałem ogłoszenie zbiórki internetowej” – dodał.

Pomysłem na wypromowanie zbiórki był rajd rowerowy – ponad 700 kilometrów z Gdańska do Zakopanego. „Co prawda żaden ze mnie kolarz, ale lubię jeździć na rowerze. Poligonem przygotowawczym przed tą wyprawą były dla mnie Góry Świętokrzyskie. Raz w tygodniu starałem się przejeżdżać 100-kilometrową trasę wokół Łysogór. Przewyższenie na niej wynosi ponad 1000 metrów, dlatego uznałem, że przy odpowiednim rozplanowaniu drogi znad morza do Zakopanego powinienem dać radę” – powiedział policjant.

Funkcjonariusz wysoko postawił sobie poprzeczkę. Przejechanie trasy zaplanował w cztery dni. Z wybrzeża wyruszył w poniedziałek, a w Zakopanem zameldował się w czwartek wieczorem. Nie bez przeszkód, ale się udało.

„Kilka razy nawigacja poprowadziła mnie dosłownie w maliny” – śmieje się Artur Majchrzak. „Jechałem swoją starą poczciwą kolarzówką, dlatego w kilku miejscach musiałem przejść kilka kilometrów przez drogi leśne, po których nie dało się jechać. Najbardziej obawiałem się kontuzji i niestety trzeciego dnia nadciągnąłem ścięgna Achillesa. Problem rozwiązał lód w spreju i odpowiednie maści” – relacjonował.

Każdego dnia funkcjonariusz pokonywał około 200 kilometrów. Na jednym z odcinków wsparł go kolega policjant Wojciech Butkiewicz. Co ciekawe, Artur Majchrzak nie zakończył rajdu po dojechaniu do Zakopanego. W piątek wspiął się jeszcze na Rysy. „Na szczyt wspinałem się z Danielem z Rabki, który na górze postanowił wesprzeć finansowo zbiórkę dla Tadeusza. Bardzo się cieszę, że mogłem to zrobić i mam nadzieję, że wkrótce uda się kupić wymarzony rower dla Tadka” – dodał asp. Majchrzak.

Do tego, aby poruszający się na wózku inwalidzkim 59-letni Tadeusz Mazur z Ostrowca Świętokrzyskiego spełnił swoje marzenie, potrzeba 20 tys. zł. Zbiórka prowadzona jest za pośrednictwem: https://www.siepomaga.pl/tadeusz-mazur (PAP)

Autor: Wiktor Dziarmaga

wdz/ mark/

zdj. Facebook

Wiadomości z regionu

Powiązane wiadomości